aktualnościaktualności

Archiwum: 2012/13  2013/14  2014/15  2015/16  2016/17

      

           

link do naszego fanpage'a na facebooku

  

        

Rejonowe granie

 

  W ramach diecezjalnych rozgrywek piłki nożnej parafialnych drużyn, rejon południowy spotkał się w gościnnym Goworowie. Na miejscowej hali sportowej w dwóch kategoriach młodszych „Wróbli” i starszych „Orłów” przystąpiono do rywalizacji, w systemie każdy z każdym i zwycięzca bierze wszystko, o awans do finału diecezjalnego.

  Roczniki 2005 i młodsi reprezentowały parafie: Poręba, Goworowo, Ostrów Maz. WNMP, Rzekuń i Wyszków św. Wojciecha. Gospodarze, w tej kategorii wiekowej, okazali się bezkonkurencyjni i ograli wszystkich, kolejno św. Wojciecha z Wyszkowa 4:1, Rzekuń 5:0, Porębę 1:0 i na koniec rówieśników z Ostrowi Maz. WNMP 2:1. Ten ostatni mecz był niezwykle ważny dla układu tabeli i najbardziej zacięty. Mali piłkarze dosłownie gryźli przysłowiową „trawę”, by nie dać wydrzeć sobie zwycięstwa. Przegrany niestety mógł się cieszyć tylko drugim miejscem, które nie daje awansu do ścisłego finału. Ostrowskie „wróbelki” walczyły dzielnie i wcześniej pokonały, po weryfikacji meczu, walkowerem Wyszkowiaków od św. Wojciecha 3:0, Porębiaków od św. Barbary 2:1 i Rzekuniaków od NSJ 3:0. Trzecie pucharowe i medalowe miejsce zajęła drużyna z Wyszkowa, która pokonała  po drodze Rzekuń 2:0 i zremisowała z Porębą 1:1. Ci ostatni okazali się najsłabszą drużyną ze zdobyczą jednego punktu i czterema porażkami. A czwarta lokata przypadła małym zawodnikom z Rzekunia, którzy ograli swych kolegów z Poreby i dzięki temu byli czwarci.

  Starsi tzw., „Orły” z roczników 2002/2004 byli reprezentowani prze parafie: Rzekuń, Ostrów Maz. CHDP, Ostrów Maz. WNMP, Rząśnik i Goworowo. Tym razem gospodarze okazali się nader gościnni i zajęli piąte miejsce przegrywając, z późniejszym triumfatorem rozgrywek Rzekuniem 0:1, remisując 0:0 z Rząśnikiem, i przegrywając dwa razy z Ostrowskimi rówieśnikami z WNMP 0:4 i 0:1 z CHDP. Dwa remisy i dwie porażki, odpowiednio 0:0 z gospodarzami turnieju i 1:1 z ostrowskim od CHDP, chłopaków z Rząśnika uplasowały ich na czwartym miejscu. A pierwszą medalową pozycję wywalczyli orły od Wniebowziętej z Ostrowi Maz., którzy po porażkach ze zwycięzcą grupy 2:6 i 1:4 z kolegami zza miedzy ostrowskiej, pokonali Rząśnik 3:1 i Goworowo 4:0. Pozycja druga w tabeli przypadła dzielnym chłopakom z CHDP z Ostrowi Maz., którzy pierwszy mecz pechowo i nieco bojaźliwie przegrali z silnym fizycznie i sportowo Rzekuniem 1:2, by potem wziąć odwet na kolegach z drugiej z ostrowskich drużyn i pokonać ich 4:1. Potem ich nico zadyszka dopadła i zaledwie zremisowali z Rząśnikiem 1:1, a może raczej ci ostatni pokazali swój większy potencjał sportowy. Ostatni mecz rozgrywek tej grupy decydował o układzie tabeli, więc powalczyli do końca i minimalnie, ale zwycięsko 1:0 wywalczyli sobie drugie, dobre miejsce. Największe pochwały należą się silnym, zgranym i naprawdę solidnym piłkarzom z Rzekunia, którzy okazali się najbardziej zespołową i zwycięską drużyna turnieju, pokonując kolejno: CHDP Ostrów Maz. 2:1, Goworowo 1:0, WNMP Ostrów Maz. 6:2 i Rząśnik 4:0. Dało to im komplet punktów i zdobycie 13 bramek przy zaledwie 3 straconych.

  Ogromne podziękowania należą się gospodarzom Goworowa, tzn. władzom szkolnym, że udostępnili salę oraz zaplecza szatniowe i sanitarne, miejscowym duszpasterzom, bo zadbali o wodę kojące spocone czoła i uzupełniające płyny w organizmie, a także węglowodany w postaci smacznych, słodkich bułeczek. Miłe to, że wielu księży, nawet proboszczowie, poświęcili czas swoim podopiecznym i wraz z nimi dzielili ich emocje sportowe, przeżywając ich zwycięstwa oraz porażki.

  Miła i spokojna atmosfera rozgrywek, serdeczność i zdrowa rywalizacja sportowa, emocje, które nie zawsze były adekwatne do ambicji, ale wszak to młodość, pokaz kunsztu piłkarskiego i solidarność boiskowa, możliwość sprawdzenia się i udowodnienia sobie, że nie jestem mięczakiem, a także to, że umiem się odnaleźć w swoim kościele, ale też i na boisku, wypełniły niemal całą sobotę przed niedzielą Chrystusa Króla Wszechświata, dając radość spotkania i sportową frajdę.

 

                                                                            ks. Jan

 

   

Narybek służby ołtarza

 

  W niedzielę po Święcie Niepodległości parafia p.w. Chrystusa Dobrego Pasterza przeżywała swoją małą uroczystość związaną z przyjęciem do służby ołtarza nowych ministrantów. Na mszy świętej o godzinie 9.00 proboszcz, ks. prałat Mierzejewski, wcielił w szereg „komeżkowych” osiemnastu chłopców, z podstawówki i dawnego gimnazjum, uznając ich za godnych tej zaszczytnej posługi przy ołtarzu Chrystusowym. Odtąd stają się pełnoprawnymi ministrantami, mogącymi pomagać księdzu przy różnych posługach liturgicznych. Przywilej noszenia białej szaty wyróżnia ich z tłumu zebranych i pozwala przebywać w bezpośredniej bliskości tabernakulum i stołu sprawowania mszy św.

  Zanim ten narybek służby ołtarza został przyjęty w poczet ministrantów, musiał odbyć wiele spotkań pod okiem ich opiekuna, ks. Marcina Mielnickiego, a także starszych kolegów. Przez wiele miesięcy zapoznawali się: czym jest posługa przy ołtarzu?, jaka jest rola ministranta na co dzień?, czym się powinien odznaczać, nie tylko na prezbiterium?, do czego służą konkretne naczynia, przedmioty i sprzęty liturgiczne?, jak się ich używa i po co są?, jak przebiega msza św. i wiele nabożeństw? Nie zabrakło w przygotowaniach na ten wyjątkowy dzień, spotkań o charakterze integracyjnym, koleżeńskim i wycieczkowym. Kino, basen czy McDonalds, wspólne pogranie w piłę i zakup komży, takie ludzkie pogadanie i pogranie na komputerze. To wszystko, co buduje atmosferę i zachęca młodego człowieka, by być bliżej Boga, znalazło się w tym, jakże cennym czasie  poświęconym zdobywaniu przez nich odpowiednich kompetencji i umiejętności poruszania się na prezbiterium i poza nim.

  A kiedy przyszedł ten dzień i mogli już przywdziać białą szatę, to frajda dla nich była ogromna. Duma rozpierała, wypieki na twarzach dodawały kolorytu, a każdy gest i czynność służby ołtarzowej z wielką atencją i pieczołowitością były przez nich wykonywane, bo to wszak na chwałę Bożą, i nie może być byle jakości. Rodzice nie mniej przeżywali ten moment i też przypatrywali się z ogromną uwagą, jak wypadną ich synowie. Widać było, jak na ich licach rysowało się wzruszenie, ogromne poruszenie serca, czasem ukradkowa łza szkliła oczy i kazała dziękować im Bogu, że to dobra droga dla ich synów.

  Moc Ducha Świętego przywoływana przez celebransa w błogosławieństwie wyciągniętych nad nimi rąk, będzie dla nich umocnieniem na lata ich bycia ministrantami oraz posługi, i być może, jak zaznaczył gospodarz miejsca, ktoś z nich kiedyś stanie bezpośrednio przy ołtarzu Bożym, by w Jego imię sprawować  mszę świętą. W tym też duchu poprosił wszystkich zebranych w świątyni, by się za nich modlili, o dar powołania kapłańskiego dla nich i z tej wspólnoty.

  Ostatnim akordem wcielenia młodych chłopców w służbę ołtarza było słowo podziękowania ze strony rodziców, proboszczowi, jak i opiekunowi, i wspólna fotka, upamiętniająca to ważne wydarzenie w życiu parafii.

 

                                                                          ks. Jan

 

   

O bioróżności dla przyszłości

 

  Patronem myśliwych jest św. Hubert żył w VII wieku na terenie obecnej Francji. Był potomkiem Królewskiego rodu i od najmłodszych lat pasjonował się polowaniem na niedźwiedzie. Legenda mówi, że był bardzo zapamiętały w tropieniu i zabijaniu zwierząt, do tego wiódł hulaszcze życie. Wszystko odmieniło się po tym jak podczas jednego z polowań ukazał mu się biały jeleń z promieniującym krzyżem w porożu. Przemówił on do Huberta i nakazał mu zmienić postępowanie. Odtąd Huber porzucił swoje stare przyzwyczajenia, zaczął wieść życie pobożne, został biskupem i misjonarzem, do końca swoich dni nauczał szacunku dla zwierząt i przyrody. Za usługi dla chrześcijaństwa ogłoszono go świętym. Został patron myśliwych w Polsce i w całej Europie.

  Tę informację można przeczytać w wydawnictwie Polskiego Związku Łowieckiego zatytułowanym „Łowiectwo-zeszyt edukacyjny dla gimnazjum”. W dniu 3 listopada w Gimnazjum Publicznym Nr 1 w Ostrowi Mazowieckiej odbyło się już po raz drugi bardzo ciekawe spotkanie przedstawicieli Zarządu Głównego PZŁ z młodzieżą. W trakcie prelekcji p. Jarosław Czekaj i p. Daniel Półtorak, pracownicy Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego: Departamentu Organizacji i Szkoleń w bardzo interesujący sposób przybliżyli młodzieży rolę bioróżności naszej rodzinnej floty i fauny w kształtowaniu stabilnych ekosystemów lasów i pól uprawnych.  

  Wykład o biologii wielu gatunków ssaków i ptaków wzbogacony został prezentacją multimedialną, mogliśmy także posłuchać głosów niektórych zwierząt. Poznaliśmy wybrane elementy behawioru łosia, jelenia szlachetnego (europejskiego), jelenia sika(wschodniego),daniela,sarny, dzika (europejskiego), lisa, kuny leśnej, kuny domowej, muflona, zająca szaraka, dzikiego królika, kaczki krzyżówki, bażanta obrożnego i kuropatwy. Usłyszeliśmy kilka sygnałów myśliwskich w wykonaniu p. Daniela Półtoraka.

  Konwencja spotkania to również dyskusja i mini konkursy. Osoby wyróżniające się wiedzą i refleksem otrzymały opaski odblaskowe, które z pewnością przydadzą się w trakcie jesiennych spacerów o zmroku. Pan Jarosław Czekaj omówił również zagrożenia ze strony zwierząt dziko żyjących: szkody w uprawach leśnych i rolnych, wypadki komunikacyjne itp.

 

                                                            Ewa Grabowska i Ola Wójcik

 

   

Caritas Meksykowi

 

  Ludzka tragedia zawsze wzrusza, ale i porusza ludzkie serca, każąc się solidaryzować i spieszyć na pomoc poszkodowanym. Nie inaczej i tym razem Caritas Polska ze wsparciem Caritas diecezjalnymi wyrusza na pomoc Meksykanom, dotkniętym tragedią trzęsienia ziemi. Mimo, że geologiczna katastrofa nawiedziła kraj Północnej Ameryki juz jakiś czas temu, to jednak dopiero dziś widać rozpiętość zniszczeń infrastruktury i psychologicznej destrukcji ludzi. Stąd, Kościół w Polsce i w poszczególnych diecezjach, ale jeszcze bardziej w parafiach, spieszy na pomoc poszkodowanym, wspierając ofiary duchowo, poprzez modlitwę, jak też finansowo, przez kwesty do puszek i skarbon.

  W to szlachetne dzieło akcyjne włączyła się też wspólnota Chrystusa Dobrego Pasterza, by przysłowiowym wdowim groszem, danym z serca, wesprzeć naszych braci w wierze i zanieść im choć namiastkę otuchy, pamięci i ludzkiej solidarności. Po każdej mszy świętej młodzi ludzie z grupy ministranckiej i kandydaci ze Szkolnego Koła Caritas, działającego przy parafii i w ramach „ostrowskiej jedynki”, ustawiali się przed drzwiami wyjściowymi świątyni, prosząc w imieniu poszkodowanych o gest życzliwości, miłosierdzia i dawania nadziei, że nieprzyjazne fale zbuntowanej natury uda sie pokonać. Ważne, że parafianie nie przechodzili obojętnie, ale empatycznie wrzucali grosz za groszem, czyniąc tą zbiórkę sensowną i wiarę swoją żywą, bo opartą na czynie.

  Miłe to, że kiedyś podczas futbolowego święta Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1986 r., właśnie w Meksyku, zrodziła się fala stadionowej przyjaźni, międzynarodowej zabawy, swoistego show i spontanicznej otwartości naszych braci w wierze, aby dziś mogła na nowo tą samą wiarą odbić się fala solidarności, duchowego uniesienia i impulsu niesienia dobra oraz miłosierdzia. Źle by to było, gdybyśmy tylko cieszyli się otrzymaną falą i radość zachowali dla siebie, nie widząc cierpiących Meksykan.

  Parafialna iskra miłości, jak w piosence, przeskoczyła z serca do serca, w całej ofiarności wspólnoty Chrystusa Dobrego Pasterza, zapalając latarnię nadziei i pokazując, że gdzie jest wiara, tam jest żywy Bóg. Ludzie nie żałowali otwartej dłoni, a młodzi wolontariusze swego czasu i zaangażowania, co jednym się wdzięczy kościelnym Bóg zapłać, a drugim się chwali. Amplituda miłości i dobra człowieka wierzącego na pewno była większa niż ta niszczycielska z trzęsienia ziemi, i jeszcze bardziej pocieszy serca naznaczonych i umęczonych braci Meksykan.

 

                                                                                              ks. Jan

 

   

Poznając religie Podlasia

 

  Szlak przenikających się religii Podlasia, a więc niegdysiejszych wyznawców Mojżeszowych, prawosławnych i muzułmańskich Tatarów, na tyle jest ciekawy, pociągający i kulturowo ubogacający, że juz tradycją się stało, że młodzież z „ostrowskiej jedynki” co roku jedzie na wycieczkę śladami tych, którzy wyznawali inną religię, podtrzymywali odmienną tradycję ojców, społecznie się asymilowali z katolikami i Polakami, biorąc czynny udział w życiu państwowym, obywatelskim oraz lokalnym, na terenach swego zamieszkania. Tak też, we wtorek 17 października przy sprzyjającej pogodzie, grupa 45 uczniów gimnazjalnych pod kuratelą trójki opiekunów: pani katechetki Małgorzaty Ryszewskiej, pana Bogusława Konrada i ks. Jana Wróbla, wyruszyła z Ostrowi Mazowieckiej na podbój kulturowo – poznawczy, tolerancyjno – religijny i integracyjny terenów Podlasia, by zobaczyć i zapoznać się z historią tykocińskiej synagogi, cerkwi w Królowej Moście i meczetem w Kruszynianach.

  Po półtorej godziny jazdy dotarliśmy do pierwszej przystani w Tykocinie, gdzie zastała nas spora niespodzianka, bo przyjechały liczne wycieczki młodzieży z Izraela, które okupowały miejsce zwiedzania i musieliśmy poczekać na swoją kolej. Wyszło nam to na dobre, bo spożytkowaliśmy czas oczekiwania kierując nasze kroki do świątyni parafialnej kościoła rzymsko – katolickiego, by tam na chwilę pomodlić się i obejrzeć piękne miejsce kultu. Dodatkowo uczniowie mogli uzmysłowić sobie, że właśnie tu reżyser Jacek Bromski kręcił niektóre zdjęcia do swojej trylogii filmowej „U Pana Boga...”. Potem juz przyszedł moment, że mogliśmy zwiedzić właśnie synagogę i dom talmudyczny. Historia i tradycja dawnych Żydów, ich religii, sposobu modlenia się i zbierania się na swe znamienne i znaczące święta, wystrój świątyni i wiele ciekawostek z życia dawnej gminy oraz sposobu użytkowania tego miejscu aktualnie, bardzo pochłaniały uwagę młodych słuchaczy, a potem wciągały w przypatrywanie się zgromadzonym sprzętom, naczyniom, szatom i wielu innym elementom buźnicy. Dodatkowo, podczas zwiedzania tzw. babińca, czyli miejsca uprzywilejowanego dla kobiet i dziewcząt Żydowskich, absorbowały ich śpiewy i modlitwy młodzieży izraelskiej. Mogli też przyjrzeć się wystawie malarskiej autorstwa Józefa Charytona, który widział wielkie okrucieństwo holocaustu Żydów Podlasia i przelewał to, jako swoje uczucie i emocję na płótna, ukazując ich portrety losów i kolei życia.

  Kolejny budynek, nieco nowszy w swej historii, zwany domem talmudycznym, odsłonił historię życia i spuścizny naukowej syna tej ziemi, historyka, etnografa, archeologa, krajoznawcy i folklorysty, Zygmunta Glogera. Jego zasługi dla Polski i tego miejsca zostały skrupulatnie odnotowane przez przewodnika muzeum. Nadto można było obejrzeć wystawę Zygmunta Bujnowskiego, malarza, z jego obrazem upamiętniającym starą synagogę Tykocina, także, jako żywo, dawny wzór apteki, gdzie medykamenty wyrabiano na miejscu według określonych receptur oraz szereg zdjęć upamiętniających życie mieszkańców Tykocina w latach 70 – tych XX w.

  Stąd w drodze do Kruszynian, zatrzymaliśmy się na krótszy czas, by zobaczyć cerkiew w Królowej Moście. Mała, ale urokliwa świątynia prawosławna p.w. św. Anny, zbudowana na początku XX w. z kamienia i cegły. W środku wiele malowniczych fresków, pobożnych ikon i przykuwające uwagę tzw. carskie wrota. Oprowadzający nas po tym miejscu kultu miejscowy ksiądz - baciuszka, staruszek, opowiedział historię tego miejsca, pewne inności, które są odmienne od tych w kościołach rzymsko – katolickich oraz o współczesnym życiu prawosławnych, których jest około 300 w tym miejscu.   

  Następnie przejechaliśmy do meczetu Tatarów w Kruszynianach. Poznając ich tradycję, kulturę, ale przede wszystkim historię ich osiedlenia się na tych terenach, sięgających połowy XVII wieku. Dzisiaj jest to malutka wspólnota, licząca około 30 osób, ale wierna swej przeszłości i choć rzadko, to jednak zbierająca się na swe modlitwy w ciągu roku. Przycupnęliśmy na rozłożonych dywanach, w samych skarpetkach, szanując świętość tego miejsca, aby z ciekawością słuchać opowieści przewodnika Dżemila Gembickiego, który nota bene jako przodek Tatarów, ożenił się z Polką i katoliczką. Ten meczet i jego historia ciekawie i frapująco przedstawione, przybliżyły nieco kulturę, tradycję i religię muzułmańską. Nadto pobliski cmentarz odkrył sposób pochówku i mieszania się elementów nagrobnych żyjących obok siebie wyznawców Allaha, katolików i prawosławnych.

  Stąd bezpośrednio pojechaliśmy na Białystok, bo przecież nie mogło zabraknąć też coś dla ciała i pozytywnych wrażeń. Zatrzymaliśmy się w galerii Białej, by się posilić fast - foodami, nacieszyć oczu wystawami, niektórym udało się nawet małe co nieco kupić. Potem już powrót do domu, sąsiedzkie dzielenie się wrażeniami, wymiana zdań o tym i tamtym oraz śpiew radości z bycia razem i udanej eskapady .

  Naprawdę wycieczka owocna, z wieloma walorami poznawczo – krajoznawczymi, historyczno – kulturowymi, religijno – duchowymi oraz estetyczno – wrażeniowymi. My zaś, pełni radości, ale i całodziennego znużenia, uśmiechnięci, naładowani zmysłowymi odczuciami, chętnie wracaliśmy do naszych domostw, by odpocząć i podzielić się przeżyciami z najbliższymi.

 

                                                                                     ks. Jan

 

   

Poharatali w gałę

 

  Druga sobota października była okazją, by nieco poharatać w gałę w ramach diecezjalnych rozgrywek piłki nożnej drużyn ministranckich i parafialnych. Jej pierwszym etapem jest rozgrywanie meczów na poziomie dekanatu. Może zainteresowanie nie jest nadzwyczaj wielkie, ale ważne, że młodzi chłopcy zechcieli się spotkać w Ostrowi Mazowieckiej na lokalnej hali MOSiR-u i pobiegać, powalczyć, zaznaczyć swoją obecność, że są, i do ołtarza, i gry, do tańca i do różańca. Pozytywnie odpowiedzieli ministranci z parafii Poręba, którzy przyjechali wraz ze swoim duszpasterzem ks. Marcinem Kaczyńskim, co im się chwali i słowo dziękuję im się należy.

  Oprócz gości, z parafii Chrystusa Dobrego Pasterza wystąpiły dwie drużyny starszych roczników, niegdyś gimnazjalnych oraz młodsza ekipa ze Szkoły Podstawowej nr 1. Mecze rozgrywano każdy z każdym, adekwatnie do wieku i ustalonego regulaminu diecezjalnego. Ci młodsi byli może nieco mniej zadowoleni, bo rozegrali tylko jeden mecz, ale na pocieszenie ich, trochę dłuższe były połowy rozgrywania. Gospodarze okazali się nadzwyczaj gościnni i minimalnie oddali laur zwycięstwa kolegom ołtarzowym z Poręby, ulegając im 3:4. Wynik dosyć szczęśliwy, bo prawie cały mecz dominowali ministranci zza miedzy, wyraźnie prowadząc. Dopiero ostatnie minuty pokazały kto zachował więcej sił. Starsi rywalizowali dwa razy po dziesięć minut, i trzeba przyznać, że mecze były zacięte i dosyć wyrównane. Drugi zespół z parafii CHDP ograł pierwszą drużynę w stosunku 2:1. Przegrani z tej pary mogli wziąć rewanż i powalczyć z ministrantami od św. Barbary z Poręby, co im się udało i wygrali 2:1. Ostatni mecz, to walka gości o wszystko, którzy po zaciętym boju, niestety ulegli drugiej drużynie CHDP 0:3. Wyniki potwierdzają, kto przechodzi do rejonu, i kto będzie reprezentował dekanat na wyższym szczeblu.

  Jednak ważniejszą rzeczą od samych wyników i rywalizacji była okazja do integracji i spotkania się z kolegami, którzy na co dzień służą Bogu przy ołtarzu. Wszyscy rozstali się w dobrej i miłej atmosferze, w zgodzie i radości w Duchu Świętym, z uśmiechem na twarzach i dumą, że mogli czuć się zwycięzcami, bo wszak poświęcają swój czas Bogu w kościele, ale też potrafią razem się bawić na jednym boisku. Jedna wiara, jeden Bóg, ten sam ołtarz i to sama hala połączyły młodych ludzi na wyższą chwałę Stwórcy.

 

                                                                                         ks. Jan

 

   

Pamięć ze stypendialnych cegieł

 

  Chociaż największy z rodu Polaków, św. Jan Paweł II już ponad 12 lat odszedł do domu Ojca, to jednak pamięć o nim jest wciąż żywa i jakże aktualna. Każdego roku przy okazji rocznicy jego wyboru na Stolicę Piotrową upamiętniamy go w przeróżnych formach koncertów, konferencji, apeli, akademii i homilijnych wspomnień. Jednak najbardziej żywotną i wymowną akcją Kościoła w Polsce jest Dzieło Nowego Tysiąclecia, które wspiera młodych i zdolnych ludzi, choć czasem mniej sytuowanych materialnie, w ich formacji intelektualnej, poczynając od lat szkoły podstawowej, a kończąc na studiach. Nic tak nie podtrzymuje nauczania papieskiego, jak wcielanie go w relację miłości do Boga i człowieka. Stąd po raz XVII pod hasłem „Idźmy naprzód z nadzieją” wspólnoty parafialne diecezji w Polsce włączają się w dzieło niesienia pomocy.

  Również i parafia Chrystusa Dobrego Pasterza odpowiedziała pozytywnie i włączyła się w wielką i szlachetną akcję pamięci o świętym Janie Pawle II, dokładając małą cegłę stypendialną. Zbierane do puszek po każdej mszy świętej środki finansowe na pewno zostaną dobrze spożytkowane i właściwie posłużą młodym ludziom w ich chrześcijańskim wychowaniu i przygotowaniu do życia w świecie pełnym moralnych wyzwań i kulturowo - religijnych różnic.

  Kiedy ludzi łączy jedna wiara i jeden Bóg, to i szlachetność ludzkich serc jest nader hojna i obfita, a dzieło pomocy niezwykle łączy i solidaryzuje. Kto zaznaczył swoją obecność w kościele na niedzielnej mszy, nie przeszedł obojętnie, by nie wrzucić choćby wdowiego grosza i przypomnieć sobie, jak papież Polak kochał ludzi i uczył miłości bliźniego, nie samym słowem, ale przede wszystkim czynem. Ofiarność wspólnoty Chrystusa Dobrego Pasterza jest wielka, jak zawsze, i juz nie jeden pomnik pamięci ufundowali, choćby monumentalną świątynię parafialną, to i takie wzniosłe dzieło żywotności papieża chętnie wsparli.

  Ministranci w roli zbierających wolontariuszy pomogli, lud wierny pozytywnie odpowiedział, chwała Boża uniosła się ponad Ostrowią Mazowiecką, św. Jan Paweł II ucieszył się z wyżyn niebieskich, a nadzieja otwarła się dla wielu młodych, by kiedyś z odwagą iść naprzód w życie.

 

                                                                                     ks. Jan

 

   

O bioróżnorodności  dla przyszłości

 

  Ten niezwykle interesujący temat przybliżyli  młodzieży Gimnazjum Publicznego nr1 p. Jarosław Czekaj i p. Daniel Półtorak, pracownicy Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego: Departamentu organizacji i szkoleń.

  Wykład o biologii   wielu gatunków ssaków i ptaków wzbogacony   został prezentacją multimedialną, mogliśmy także posłuchać głosów niektórych  zwierząt. Poznaliśmy wybrane elementy behawioru łosia, jelenia szlachetnego (europejskiego), jelenia sika ( wschodniego), daniela, sarny, dzika (europejskiego), lisa, kuny leśnej, kuny domowej, muflona, zająca szaraka, dzikiego królika, kaczki krzyżówki, bażanta obrożnego i kuropatwy. Usłyszeliśmy kilka sygnałów myśliwskich w wykonaniu p. Daniela Półtoraka.

  Konwencja spotkania to również dyskusja  i mini konkursy. Osoby wyróżniające się wiedzą i refleksem otrzymały opaski odblaskowe, które z pewnością przydadzą się w trakcie jesiennych spacerów o zmroku.

  Pan Jarosław Czekaj omówił również zagrożenia ze strony zwierząt dziko żyjących: szkody  w uprawach leśnych i rolnych, wypadki komunikacyjne itp.

  W trakcie podsumowania usłyszeliśmy deklarację pracowników PZŁ o kolejnym spotkaniu, również dla innych klas i grup wiekowych. Zamierzamy z tego skorzystać!

 

                                                                                            Uczestnicy spotkania

 


 

SKC na pomoc św. Mikołajowi

 

  Święty Mikołaj na ogół spieszy do najmłodszych z podarkami i paczkami w okresie Bożego Narodzenia, gdy śnieg pada za oknami, mróz chwyta za nosy i choinki migocą kolorowymi, świątecznymi lampkami. A tu zdarzyła się jesienna niespodzianka, bo oto św. Mikołaj potrzebował pomocy od Szkolnego Koła Caritas.

  Ten Mikołaj, to pożyteczna, dobra i niosąca wsparcie fundacja, której właśnie niezwykły święty ze Smyrny patronuje. Jej zadaniem jest wspierać stypendialnie młodych uczniów niegdysiejszego Gimnazjum nr 1 w Ostrowi Mazowieckiej, które aktualnie po reformie edukacyjnej stało się częścią Szkoły Podstawowej nr 1. Mimo przemian, jakie zaszły w tym roku szkolnym, jednak szlachetna idea tej organizacji pożytku publicznego nadal trwa i wielu zdolnych i mniej sytuowanych materialnie uczniów może liczyć na pomoc z jej strony.

  Dzięki życzliwości i otwartości gospodarza parafii p.w. Chrystusa Dobrego Pasterza, ks. Dziekana i Prałata Mirosława Mierzejewskiego, Szkolne Koło Caritas, działające właśnie przy tej parafii i w ramach ostrowskiej jedynki, mogło wesprzeć szkolną fundację. Po każdej mszy św. młodzi wolontariusze zbierali do puszek dobrowolne datki na ten cel, a hojni i szczodrobliwi ludzie dobrej woli nie przeszli obojętnie. Każdy, kto mógł, to wrzucił, choćby przysłowiową złotówkę, aby pomóc potrzebującym, wszak to oni są przyszłością i nadzieją Kościoła, rodziny i Ojczyzny.

  Na pewno ci, którzy dopełnili powinności niesienia miłosierdzia czuli wewnętrzną satysfakcję i radość, że byli pomocni i mogli coś dać z siebie bliźniemu, a zbierający okazali życzliwość i dyspozycyjność względem swych kolegów i koleżanek. Słowo dziękuje czy Bóg zapłać, które po wielokroć było powtarzane przez wolontariuszy, wróci do ofiarodawców stokrotnie ubogacone łaską Boga, których za otwarte serce miłuje Bóg, ale też i do kwestarzy powróci, którzy dobrze realizują swe powołanie w uczynkach miłosierdzia i uczestnictwa w diecezjalnej Caritas.

  Życzliwe dziękuję niech przepaja całą atmosferę akcji młodzi młodym, a patron fundacji, św. Mikołaj, niech wyprasza potrzebne łaski uczniom i błogosławi ofiarodawcom.

 

                                                                                                              ks. Jan

 

   

Gwiazda wąsewska

 

  Spokojna i gminna wieś Wąsewo z osadowym charakterem ma swą znamienną i wyjątkową pobożność maryjną. W pięknej neogotyckiej świątyni króluje Matka Boża, która jak kokosz, każdego dnia, garnie pod swe skrzydła parafialną społeczność i co roku zaprasza w swe gościnne progi, w dniu swych narodzin, tj. 8 września, spore rzesze Jej wiernych czcicieli. Kto ma czas i chęci, spieszy do Niej, jak do swej matki. Widok imponujący, wijąca się rzeka pielgrzymów wędrujących z przeróżnych zakątków diecezji, bliższych i dalszych, wartki strumień rowerzystów czy potok zmechanizowanych, którzy razem na miejscu tworzą morze ludzi. Starsi i młodsi, licznie uczestnicząca młodzież szkolna i akademicka, dzieciaki kurczowo trzymające się mam i brzdące w wózkach przemierzają okoliczne trasy, obierając azymut na wąsewskie sanktuarium, by tam zanieść swe prośby, podziękowania, błagania i uwielbienia. O pomyślność i zgodę w rodzinie, o dobrą naukę w szkole i udany start na studiach, odkrycie powołania, o siły w cierpieniu i znoszeniu choroby, o wytrwałość w pracy i pomyślne rozwiązanie, o dar potomstwa i dobrego ich wychowania, ale też słowo dziękuję za otrzymane łaski i błogosławieństwa, za to, że kolejny raz mogliśmy iść do Ciebie Maryjo.

  Ostrowska społeczność zawsze i ochotnym sercem odpowiada na to Matczyne zaproszenie. Z progów lokalnych świątyń, w których proboszczowie błogosławią swych wiernych na pomyślne wędrowanie, wychodzą rzesze pielgrzymów i zmierzają ku Gwieździe Wąsewa. Mimo ruchliwej trasy na Różan, gdzie samochody osobowe i ciężkie z dużą częstotliwością gnają, czasem też niebo jak rozpruty bukłak leje na wędrowców spore litry wody, każdy ma swój cel i chce go osiągnąć, dotrzeć do Matki.

  Parafialna mozaika młodych i starszych, dorosłych i dzieci oraz młodzieży, wyszła też ze wspólnoty Chrystusa Dobrego Pasterza, by pomaszerować ku dekanalnemu sanktuarium. W deszczu, wietrze i słońcu, ze śpiewem pieśni tradycyjnych i pielgrzymkowych, z modlitwą pacierzową, godzinek, różańcem i kilkoma słowami refleksji o doniosłości święta Matki Bożej Siewnej, w sąsiedzkich rozmowach o wszystkim, w żartach, uśmiechu i pobożności, dotarliśmy na trzy kwadranse przede mszą, jak wiele innych grup, by sie pokłonić wprzód Gospodyni świątyni. Kustosz sanktuarium powitał, podziękował za przybycie i zaprosił przed tron Maryi.

  O godzinie 12 liczna asysta kapłanów z sąsiedztwa i nieco dalszych części diecezji pod przewodnictwem pasterza, ks. bpa Janusza Stepnowskiego, wkroczyła procesjonalnie w progi kościoła. Centrum ołtarza zostało otoczone jak różańcem uwitym z koncelebransów i pielgrzymów, podobnie i cała świątynia na zewnątrz, gdzie rzesze wiernych zgromadziła się pod murami, by sie razem modlić. Słowo siewcy, diecezjalnego biskupa, nawiązało do kulturowych odniesień narodzenia Matki Bożej w katedrze mediolańskiej czy kościoła w Padwie, ale też niosło otuchę i pocieszenie rodzinom, które borykają się z trudnościami posiadania własnych dzieci czy też zwykłego odczytywania swego powołania w gronie młodych ludzi. Każdy przyszedł do tego sanktuarium, bo miał potrzebę modlitewnego wygadania się Maryi. Zewnętrznie obmyty deszczem a wewnątrz łaską sakramentu spowiedzi, mógł Jej powiedzieć z czym przyszedł i o co prosi. Całość liturgii domknęła uroczysta, odpustowa procesja z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła i świątynne błogosławieństwo.

  Gospodarz miejsca, ks. kustosz Leszek, podziękował wszystkim za obecność i wspólną modlitwę, za uświetnienie tej uroczystości przez każdego na swój sposób. A końcowa pieśń o Gwieździe Wąsewa wciągnęła wszystkich w jeden chór uwielbienia Boga za dar Matki Bożej Siewnej.

 

                                                                                                         ks. Jan